O autorze
Zasady są proste.
Film jest jeden. Nas jest dwoje.
Zgadzamy się za bardzo albo bardzo się nie zgadzamy.
Ona lubi popcorn, zapijaczonych detektywów i wysokiej klasy eksplozje.
On za dużo czyta, ceni dyskretny urok burżuazji i robi rewolucję z kanapy.
Ona to uśmiechnięty głos w Radiu PiN, gdzie od trzech lat opowiada o premierach kinowych i przygotowuje felietony o popkulturze.
On od lat organizuje pokazy filmów z półki tak wysokiej, że aż zakurzonej, a na co dzień pracuje w galerii sztuki.

Królewna Śnieżka i Łowca

Bo to zła kobieta była!

Dorota Chrobak: Chłopaku, doczekaliśmy się! W ostatni piątek do kin trafiła druga w tym roku adaptacja baśni o Królewnie Śnieżce. Obie wysokobudżetowe, obie z gwiazdami w obsadzie. Poprzednio w rolę Złej Królowej wcieliła się Julia Roberts, tym razem Charlize Theron. I ta ostatnia produkcja jest o klasę wyżej. Nawet wizualnie jest dojrzalsza. Zamiast orgii kolorków mamy świat mroczny, niemal monochromatyczny ale wciągający i w przedziwny sposób prawdziwy. Ja, co prawda, będę bronić wersji z Julią Roberts; uważam, że to była sympatyczna komedyjka ale Ty, z tego co pamiętam, byłeś strasznie na nie.



Michał Fopp: Byłem zbulwersowany, bo tamta wersja robiła trzy kroki wstecz względem wszystkich zdobyczy feminizmu, jakie dotychczas się pojawiły.

DC: Ale tam nie chodziło o feminizm! Tylko o kpinę ze świata mediów i celebrytów! Scena, w której Zła Królowa, czyli Julia Roberts, aplikuje sobie zabiegi upiększające, była chyba najlepszą parodią wszelkiego rodzaju botoksów i innych sroksów, jakie dotąd widziałam.

MF: Z tym akurat mogę się zgodzić, co nie zmienia faktu, że zarówno ta scena, jak i cała postać grana przez Julię Roberts jest karykaturą kobiety "wytwarzanej" dla zaspokojenia męskich fantazji. I to jest niepokojące.

DC: W przypadku "Królewny Śnieżki i łowcy" analogiczna scena wygląda zupełnie inaczej. Zła Królowa, wynurzająca się z mleka, w którym się kąpie, przypomina wyłaniającego się z podłogi T-1000 z "Terminatora 2". Bo tak naprawdę Zła Królowa jest Predatorem...

MF: Jak najbardziej. Jest najwspanialszym pasożytem, jaki istnieje!

DC: I tu dochodzimy do sedna. W scenie, gdy Zła Królowa i Śnieżka spotykają się po raz pierwszy, Królowa mówi bardzo ciekawe zdanie: "Łączy nas niezwykła więź". To jest bardzo ważny trop, sugerujący, że nie mamy do czynienia z opowieścią o dwóch kobietach, tylko o dwóch stronach kobiecej natury. Awersie i rewersie. Zła Królowa to ta strona kobiecości, która niesie śmierć. Która – dosłownie – odbiera mężczyznom serca i eliminuje rywalki a jej głód jest niepohamowany. Nic nie jest w stanie jej zaspokoić.

MF: Ona jest skorupką, zewnętrznym pancerzem, który otacza absolutną pustkę. Jest czystym makijażem nałożonym na pochłaniającą wszystko czarną dziurę.

DC: Warto dodać, że Charlize Theron świetnie tę pustkę w oczach oddaje... Ze Śnieżką też dzieje się coś niezwykle ciekawego. Ona reprezentuje tę stronę kobiecości, która niesie życie, tyle że... de facto nie jest kobietą, tylko wojownikiem! Jest taka świetna scena, gdy Łowca, przedzierając się ze Śnieżką przez Mroczny Las, zrywa z niej spódnicę. Ona reaguje paniką, bo jest pewna, że zaraz zostanie zgwałcona, na co Łowca patrzy na nią z politowaniem i mówi: "Tylko sobie nie pochlebiaj...". To wyraźny sygnał, że Śnieżka wypada z roli obiektu seksualnego. Na potwierdzenie tego faktu, od tego momentu oglądamy ją tylko w spodniach. Bo tak jest wygodniej. Przez chaszcze ciężko się przedzierać w kiecy do ziemi...

MF: Ale ta wojowniczość Śnieżki nie bierze się znikąd. Scena z Łowcą to jej drugie spotkanie z męskością. I po raz drugi jest to sytuacja śmiertelnego zagrożenia. W pierwszym przypadku do Śnieżki przychodzi brat Złej Królowej, który ma dość ryzykowne hobby –
zanim jego siostra wyssie z kobiet całą młodość i urodę, on korzysta z uroków ostatniej okazji. W retrospekcjach widzimy, że Złą Królową spotkał w młodości podobny scenariusz: jej uroda ściągnęła na nią nieszczęście. Teraz ten sam los ma spotkać Śnieżkę, tyle że ona robi coś zaskakującego! Przyjmuje zupełnie inną strategię: wymyka się bratu Złej Królowej i pierwszemu gwałtowi, po czym, gdy sądzi, że zaraz spotka ją gwałt numer dwa – ze strony Łowcy – jest już przygotowana do walki. I to jest właśnie to, co Łowca w niej rozpoznaje: wojownika. Zresztą Kristen Stewart spisuje się w roli Śnieżki bardzo dobrze. Jej lekko drewniana gra wychodzi tej postaci na dobre. Cały czas ma się wrażenie, że jest niepewna swojej roli, szuka sposóbu, jak się określić od wewnątrz. Zaczyna przemieniać się w wojownika, który potrafi walczyć na śmierć i życie, i nie jest spętany żadnymi konwenansami.

DC: Czyli tym, czym jest spętana Zła Królowa...

MF: ...która zgodziła się na to, by trwać wewnątrz klatki określających ją reguł. Może być mistrzynią konwenansów, ale nigdy będzie w stanie opuścić ich zaklętego kręgu. W końcu jej magia polega na całkowitym konformizmie. I to ją zamienia w potwora.

DC: Śnieżka, w przeciwieństwie do Złej Królowej cały czas porusza się po nowym, nieznanym terytorium.

MF: Owszem, a co ważniejsze – ona cały czas się rozwija. To nie jest prosty rozwój, jak w wersji z Julią Roberts, gdzie Śnieżka wchodzi w kolejne systemy, konwenanse i narracje, które już znamy. Tutaj przejście do pozycji, w której Śnieżka byłaby bezpieczna, jest przejściem przez Mroczny Las, który jest absolutnym koszmarem. Ponieważ to, co atakuje Śnieżkę to jest niebezpieczna natura z zewnątrz, ale też jej własne lęki. Jest atakowana z dwóch stron naraz. Gdybyśmy w tej samej sytuacji postawili naszą cudowną, wyniosłą Złą Królową, zostałaby natychmiast zmiażdżona przez to podwójne ciśnienie, ponieważ jest tylko cieniutką warstewką porcelany.

DC: Finał tej opowieści może być tylko jeden. Musi dojść do konfrontacji Śnieżki i Złej Królowej. Wynik tej konfrontacji też może być tylko jeden.

MF: Ale to także konfrontacja dwóch strategii rozpoznawania siebie jako kobiety: strategii kobiety-wojownika oraz strategii kobiety całkowicie zdanej na cudze spojrzenia...

DC: Królowa, która jest uzależniona od wzroku swoich poddanych...

MF: A ci muszą w niej widzieć coś bardzo konkretnego: pięknego, nieskazitelnego idola. A za jaką cenę to się dzieje, to już inna sprawa.

DC: Bardzo znamienne jest to, jak w obu adaptacjach Śnieżki wygląda finałowa scena koronacji. Kto otacza Śnieżkę w pierwszej wersji, a kto w drugiej. Ale tego już nie możemy zdradzić.
Trwa ładowanie komentarzy...